Złote zasady, naprawdę?
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Złote zasady, naprawdę?

Na przestrzeni ostatnich lat, wiele razy spotykałem się z różnymi prezentacjami tzw. złotych zasad inwestycyjnych, czyli pewnych reguł, których sumienne trzymanie się miało zapewnić mi, czy też innym inwestorom zyski z inwestycji lub przynajmniej ograniczenie strat. Bardzo często wymienione w punktach nakazy czy zakazy miały w linii prostej doprowadzić mnie do sukcesu w inwestowaniu na rynkach. Przeważnie jakaś osoba z dużym doświadczeniem inwestycyjnym poprzez książkę, kurs, szkolenie itp. oferowała mi „Święty Graal” inwestora indywidulanego.

Tylko czy to naprawdę takie proste – przeczytać kilka zasad inwestycyjnych i już, sukces w inwestowaniu zapewniony? Tak to świetny interes… dla autora takiego opracowania…

Oczywiście wiele z wymienionych w takich pracach zasad jest słusznych i prawdziwych, tylko problemem jest ich wdrożenie i sumienne wykonywanie. W mojej ocenie, nie sposób jest narzucić innym pewnego trybu postępowania, nie weryfikując czy dana jednostka w ogóle jest w stanie go przestrzegać. Tak jak pisałem do tej pory, poprzez naszą złożoność i odmienność, nie jest możliwym aby każdy z nas trzymał się w takim samym stopniu z góry narzuconych reguł. Jeżeli zostanie to wykonane w sprzeczności z naszymi wewnętrznymi możliwościami,  koszt psychologiczny takiego postępowania będzie ogromy i zgodnie z tym co pisałem do tej pory, przeniesie się to na efektywność inwestycji.

Jedną z najważniejszych reguł, przeważnie umieszczaną w górnej części takich zestawień złotych zasad inwestycyjnych jest sentencja – „Pozwól zyskom rosnąć a straty ucinaj szybko”. Nie ma chyba inwestora, który na jakimś etapie zdobywania doświadczenia w inwestowaniu,  nie spotkałby się z taką cenną sentencją. Utrzymywanie zyskownych pozycji a ucinanie stratnych wydaje się oczywistym sposobem do osiągniecia sukcesu na rynku. Tak wielu początkujących inwestorów realizuje zysk zbyt wcześnie, a z drugiej strony pozawala rosnąć stracie. Wynika to zapewne z kilku przyczyn, a ich wytłumaczenie znajdziemy w wynikach badań z dziedziny psychologii inwestowania, z których jasno wynika, że większość ludzi wykazuje większą awersję do ryzyka w przypadku strat a mniejszą w obliczu zysku. Jeżeli do tego dołożymy pewne nasze wewnętrzne tendencje do nieakceptowania przegranej i chęci utrzymywania przekonania, że nasz wybór był słuszny, nawet w sytuacji gdy notowania danego instrumentu finansowego temu przeczą, mamy jasno przedstawione, że owa złota reguła jest słuszna i nie pozostaje nam nic innego jak tylko trzymać się jej z żelazną konsekwencją…

No właśnie, tylko czy każdy z nas będzie w stanie tak postępować bez pomocy z zewnątrz? Czy bez pomocy psychologa, każdy będzie umiał przeciwstawić się swoim wewnętrznym cechom i co ważniejsze, jaki będzie tego koszt psychologiczny? Przecież zastosowanie owej zasady w wielu przypadkach wymaga przezwyciężenie pewnych naszych naturalnych instynktów. W wielu przypadkach wymaga od nas z jednej strony przyznania się do błędu, a z drugiej pewnej walki z chciwością. Oczywiście wszystko to możemy ubrać w system inwestycyjny, który teoretycznie za nas wykona zadanie, tylko no właśnie, w pewnym momencie trzeba umieć oddać tę decyzję i później z wielką konsekwencją się tego trzymać. To bardzo trudne i według mnie nie da się oddzielić zimnej strategii inwestycyjnej od naszego złożonego wnętrza. Jeżeli dołożymy do tego fakt, że w mojej opinii nie w każdej sytuacji owa zasada się sprawdza, to jej zastosowanie w wielu przypadkach będzie bardzo trudne lub niemożliwe.

Niejasności w temacie mogą dodatkowo się nasilić, gdy na takiej złotej liście zasad inwestycyjnych spotkamy inną regułę, która po części stoi w sprzeczności z powyżej opisaną. Dosyć często przedstawiana jest zasada polegająca na stworzeniu pewnej strategii inwestowania, w której dosyć konsekwentnie będziemy się trzymać naszych przekonań wynikających z doświadczenia i wiedzy tzw. cierpliwe inwestowanie. Horyzont inwestycyjny w takim podejściu jest przeważnie wydłużony a nasze reakcje na to co dzieje się na rynku ograniczone. Oczywiście nie polega to na ślepym kupieniu jakiegoś instrumentu finansowego i trzymaniu go długi czas z nadzieją na zyski. Inwestowanie takie opiera się dużej mierze na bardzo dużej wiedzy ekonomicznej i doświadczeniu inwestycyjnym oraz długoterminowym planowaniu. U swoich podstaw ma zasadę, że pewne rzeczy są nieuniknione, a matematyki i ekonomii w długiej perspektywie nie da się oszukać. Innymi słowy, jeżeli dobrze wykonałeś swoją pracę pozwól by rynek zrobił swoje… Takie inwestowanie jest zgoła odmienne od krótkoterminowego reagowania na to co dzieje się na rynku, nawet jeżeli w pierwszej fazie nasza inwestycja może nie do końca spełniać nasze oczekiwania, a więc nie mówimy tutaj o szybkim cięciu strat. Co wyjątkowo istotne, trzeba również prezentować odmienne cechy psychologiczne aby móc realizować taką zasadę.

Z powyższego jasno wynika, że zasady opisane w podręcznikach inwestycyjnych mogą dotyczyć osób o różnych predyspozycjach psychologicznych o różnym doświadczeniu i wiedzy. Nie można ślepo przyjmować reguł tam zawartych, nie odnosząc się do własnych możliwości i umiejętności. Skuteczny inwestor musi stale pracować nad sobą i co najważniejsze mieć świadomość swoich ułomności. W tej pracy nieocenioną wydaje się pomoc psychologa, gdyż wielu wewnętrznych cech czy predyspozycji samemu będzie bardzo trudno sobie uzmysłowić.

To jak podchodzić do tych list ze złotymi zasadami w inwestowaniu? Z dużą rezerwą, mając świadomość, że nie ma uniwersalnego sposobu inwestowania. Są to ciekawe zestawienia pewnych doświadczeń, ale nie można ich wprost przekładać na własne inwestycje.

Ostatnio dostałem kilka maili, w których czytelnicy bloga proszę o więcej konkretów… No właśnie m.in. o tym jest ten blog… że,  trudno podawać uniwersalne konkrety w sytuacji gdy każdy z nas jest inny i inaczej reaguje. Mam nadzieję, że dotychczasowe wpisy ale i następne zmienią Państwa podejście do inwestowania, z czynności stricte ekonomicznej na czynność o dużym podłożu psychologicznym. A tam gdzie psychologia, tam jednostka z całą swoją odrębnością i indywidualnością… Oczywiście pewne zachowania czy reakcje są dla nas wspólne, a zatem można je jakoś tam kategoryzować, więc i na blogu zapewne przyjdzie czas na takie konkrety. Dla mnie zdecydowanie najważniejsze jest indywidulane podejście do tej kwestii.

PM

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

O autorze

PM

2 komentarze

Napisz komentarz

Dodaj komentarz

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2018 przez PsychologiaInwestowania.pl Realizacja ContentNinja.pl